środa, 17 grudnia 2014

Święta, święta...

Już powoli idą święta,
Duży, mały to pamięta.
Już choinkę szykujemy
I prezenty kupujemy.
Obrus biały w szafie leży,
Jest gotowy do wieczerzy,
Biały opłatek, gość wnet nadchodzi,
Malutki Jezus nam się narodzi.

Mama potrawy przygotowuje,
Babcia choinkę z worka wyjmuje.
Ja już powoli piękną mam minkę,
Moim zadaniem ubrać choinkę.
A gdy już wieczór nadejdzie wieczerzy
I czas na stole stawiania talerzy,
Nie zapominam mamy nauki,
Że jeden więcej zawsze stawiamy.

Każdy opłatek do ręki bierze,
Życzenia składa od serca, szczerze.
Choć chwila piękna,  dawno czekana,
Lecz zawsze łzy w oczach ma mama.
A ja kolędę już wnet zaczynam
I już radosna cała rodzina.

Gdy już wieczerzę do końca zjemy,
Wnet na pasterkę się szykujemy.
I zaśpiewamy ,,Jezu malusieńki,
Nie puszczaj nigdy nas, ze swej ręki,
Błogosław światu, daj pokój w świecie,
Ty naszym Panem o Boże Dziecię’’.

Czas to radosny, dla wszystkich ludzi,
Miłość i szczęście w każdym się budzi.
Szkoda, że święta nie trwają wiecznie,
Na pewno lepiej byłoby w świecie.
Więc pragnę życzyć, w te piękne święta,
By droga życia nie była kręta,
Zdrowia, miłości, serca radości.
Szacunku dla człowieka,
Co w Dziecinie czeka.







Jadey

sobota, 13 grudnia 2014

Czy miłość może nam pomóc w oddychaniu?

  Rebecca Donovan to młoda autorka, która ma na swoim koncie dopiero cztery książki. W tym trylogię ''Oddechy''. Jak na razie udało mi się przeczytać pierwszą książkę trylogii ''Powód by oddychać'' i ze zniecierpliwieniem czekam na tłumaczenie kolejnych części.

  Emma to młoda dziewczyna, mieszkająca w zamożnym miasteczku w stanie Connecticut, gdzie ludzi zwykle zaprząta, w czym i z kim będą widziani. Emma wolałaby zniknąć z powierzchni ziemi i nie być widziana wcale.
 Życie Emmy to ciągłe pozorowanie perfekcji tylko po to by nie popsuć dzieciństwa młodszemu kuzynostwu. Tak, kuzynostwu. Emma mieszka w domu swojego wuja i ciotki, ponieważ jej ojciec zmarł kilka lat temu a matka nie dała rady się nią zająć. Pewnie myślicie, że w takim razie żyje jej się dobrze skoro ktoś się nią zaopiekował tak jak powinien i ma gdzie mieszkać. Czy aby na pewno tak powinno się opiekować dzieckiem? Może są takie sytuacje, w których ktoś wolałby zostać porzucony na ulicy niż spędzać czas z ''ukochaną rodziną''?
  Każdy powrót dziewczyny do miejsca, które pieszczotliwie nazywa domem (choć nie powinna), to kłębiące się w głowie pytania i myśli na temat tego co dziś się wydarzy, kiedy tylko przekroczy próg. Czy na jej ciele powstaną kolejne siniaki, które będzie musiała zakrywać długimi rękawami bluzki? Czy może dzisiaj stanie się coś gorszego? Może jednak nikogo nie będzie w domu i dziewczynie uda się niepostrzeżenie przemknąć do pokoju i tam przetrwać spokojnie do jutra?
  Takie myśli to dla niej codzienność, do czasu kiedy w ich szkole pojawia się nowy chłopak a mianowicie Evan Matthews. ''Nikt nie chciał się specjalnie ze mną zadawać, więc trzymałam się z boku. Tak miało być bezpieczniej i łatwiej. Jak do tego doszło, że Evan Matthews z dnia na dzień wywrócił mój stabilny świat?'' - mówi Emma. Dzięki swojej przyjaciółce Sarze i Evanowi, udaje jej się posmakować prawdziwego nastoletniego życia, poznać co to znaczy miłość. Lecz czy to wszystko będzie warte swojej ceny?

''W rozrachunku między miłością a stratą to miłość popychała mnie do walki o to, by....oddychać''

Autorka w swojej powieści porusza trudne dla nas tematy, można by nawet powiedzieć tematy tabu. Niewielu z nas jest w stanie mówić o takich rzeczach otwarcie. Przemoc w domu to nic takiego czym moglibyśmy się pochwalić. Historia Emmy jest podobna do historii wielu nastolatków, dzieci, może nawet identyczna. 
Taka sytuacja doprowadzała dziewczynę do granic jej możliwości, już na stałe zmieniała jej sposób postrzegania ludzi i świata. Bohaterka odcięła się od innych, po to by nie musieć niczego przed nikim ukrywać. Mimo wszystko znosiła to co przygotowywała dla niej ciotka każdego dnia. A wujek? On o niczym nie wiedział. Ślepo wierzył, że jego żona jest idealna i nigdy nawet nie pomyślałby, że mogłaby podnieść rękę na Emmę a co dopiero pobić do nieprzytomności. 
Dzięki książce zrozumiałam jak ślepi możemy być na niektóre sytuacje, jak bezwarunkowo ufamy swoim bliskim, choć czasem znamy tylko tą ich dobrą stronę. Ale również, ile jesteśmy w stanie zrobić dla tych, których kochamy.
Autorka ukarała nas zakończeniem książki. Zakończyła ją na tak ważnym i decydującym momencie. Po ostatniej stronie książki nie zostaje nam już nic innego jak tylko zadawać sobie w kółko wciąż te same pytania: Co będzie dalej z Emmą? Czy przeżyje? Co będzie z jej ciotką i wujem? Jak zareaguje na to jej malutka kuzynka i dużo więcej już rozumiejący kuzyn? 
Teraz pozostaje mi tylko czekać na polskie wydanie kolejnej części trylogii, które już niedługo powinno pojawić się w polskich księgarniach. 

Za możliwość przeczytania tak wciągającej i pięknej książki dziękuję:


Jadey

piątek, 12 grudnia 2014

19 razy Katherine

Dzisiaj przyszedł czas na Johna Greena a dokładniej ''19 razy Katherine''. Green jak zwykle pisze językiem bardziej młodzieżowym czym zachęca do czytania wielu nastolatków. Jednak nie jest to najlepsza z jego książek. 
Głównym bohaterem jest Colin, chłopak który aż 19 razy został porzucony przez dziewczyny o imieniu Katherine. No prawie 19 razy, gdyż później okazuje się, że jego pamięć czasem zawodzi i nie jest w 100% Porzucanym ale również Porzucającym. Po rozłące z Katherine XIX przechodzi ciężki okres swojego życia. Mianowicie całymi dniami leży z nosem schowanym wśród puszystego dywanu i nie rusza się nawet o centymetr. Cały czas łudzi się, że jego wymarzona kandydatka na żonę i towarzyszkę reszty jego życia, zadzwoni do niego z przeprosinami i powie jak bardzo za nim tęskni, 
Oddany przyjaciel Colina o imieniu Hassan, zabiera załamanego chłopaka na wycieczkę by ten zapomniał o numerze XIX i zaczął żyć na nowo.  Wyruszają w podróż nie mając żadnego konkretnego celu. Trafiają do małej miejscowości o nazwie Gutshot gdzie w końcu zapoznają się z dziewczyną o imieniu Lindsey i zamieszkują w różowej rezydencji jej matki - Holis. Spędzają tam wiele dni, Colin pracuje nad swoim Teorematem za który być może  mógłby dostać Nobla gdyby tylko były rozdawane w dziedzinie matematyki. 
Dziewczyna, która początkowo wydaje się Colinowi pustą idiotką, czytającą ''Życie Gwiazd'' okazuje się dobrą towarzyszką do rozmów. Kryje w sobie wiele i po woli ujawnia to chłopakowi.  
Ta książka pozwoliła mi uświadomić sobie jak wielki wpływ mają na nas nasze wspomnienia i jak wiele zmieniają w naszej przyszłości. Katherine I była Katherine XIX , czy to możliwe że Colin był taki zafascynowany jej imieniem i nią samą, że żadna inna dziewczyna nie wydawała mu się interesująca ponieważ nie miały nic wspólnego z Katherine I (a zarazem XIX) ?  Czy to dlatego każda z dziewiętnastu dziewczyn nosiła to samo imię? 

Książka jest naprawdę ciekawa lecz mimo to przeszkadzała mi w niej ilość MATEMATYKI.
Czytało się bardzo fajnie dopóki nie trafiał się wykres który trzeba było przeanalizować, pełno dopisków autora dotyczących użytych w treści książki równań, wykresów itp.
Ale to nie przeszkodziło mi w zrozumieniu głównego sensu książki, była ciekawa i posiada jakiś morał, z którego można dużo wyciągnąć, można go porównać do naszego własnego życia.

Jadey

Witam.

Hejka.
Jestem Jadey. Prowadziłam już kilka blogów niestety z pewnych powodów musiałam je usunąć. Mam nadzieję że ten wam się spodoba.
Na blogu będą się pojawiać recenzje książek, które przeczytałam, fotorelacje z jakiś fajnych wydarzeń, ale nie tylko to. Postaram się dodawać posty co najmniej dwa razy w tygodniu. Będzie w nich też dużo o mnie. Chyba was tym nie zanudzę, co?
Wierzę że chętnie będziecie zaglądać na tego bloga a jeszcze dzisiaj postaram się dodać recenzję książki którą niedawno przeczytałam.


Jadey